[Lila]
Karol zawiózł mnie o Warszawy, Andrzej nie sprzeciwiał się po paru
gorzkich słowach, które mu wyznałam. Na hali pojawiłam się w czasie ostatniego
seta, uprzednio zostawiłam wózek i torbę w sekretariacie. Wszystko to za sprawą
Kłosa. Nie mógł ze mną zaczekać, wiec pożegnał się i obiecał, że postara się
doprowadzić Andrzeja do porządku. Wcale tego nie oczekiwałam. Coraz częściej dochodziło do mnie, że Wrona
nie był facetem dla mnie. Nie było kompromisów między Nami nigdy. To ja
podporządkowałam całe swoje życie pod Andrzeja. Wtedy kochałam Go i nie
chciałam psuć tego, co między Nami jest.
Teraz patrząc na Walińskiego uśmiechnęłam się do siebie. Dlaczego
wcześniej nie zauważałam, że mam kogoś, w kim mogłabym się naprawdę zakochać
zupełnie obok? Wcześniej Marcin był tylko przyjacielem Wrony. Widywałam Go w
czasie wspólnych domówek, spotkać, czy po meczach. Dlaczego wtedy nie zwróciłam na Niego uwagi?
Aż tak bardzo byłam zapatrzona w Andrzeja? Spojrzałam znów na Walińskiego.
Ostatnio patrzyłam na Niego naprawdę inaczej. Był obok w chwilach, gdy potrzebowałam
wsparcia. Był, kiedy nie chciało mi się już żyć. Właśnie, był… W
przeciwieństwie do Andrzeja, który na pierwszym miejscu postawił siatkówkę i
nie zamierzał tego zmieniać. Waliński potrafił coś ujrzeć poza żółto-niebieską
piłką. Czy w tej chwili zdałam sobie sprawę, że naprawdę Kipek był kimś z kim
mogłabym spędzić resztę życia? Chyba będę musiała mu powiedzieć, że nie
porozmawiam jednak z Olgą…
Mecz się zakończył, a ja spojrzałam na smutne twarze bydgoskich
chłopaków. Ten sezon naprawdę im się nie układał. Ciągle czegoś brakowało, a
przecież mieli potencjał, mieli papiery na zwycięstwa. Julek właśnie się obudził. Westchnęłam cicho
wiedząc, że zaraz się rozpłaczę. Nie mogłam jednak teraz położyć nosidełka i
wyciągnąć Go, więc rozejrzałam się nerwowo chcąc wierzyć, że może Marcin, czy
ktokolwiek inny z siatkarzy Bydgoszczy mnie rozpozna. Chyba ktoś nade mną
czuwał, ponieważ spojrzał na mnie Marcin, ale Wika. Pomachałam mu, a on od razu
poszedł do Kipka. Waliński najpierw słuchał Swojego imiennika, po czym zaczął
się rozglądać. Wika pokazał mu mnie, a on wyglądał na naprawdę zdziwionego.
Powiedział coś trenerowi i po chwili był już obok. Wziął na ręce Julka, który
na Jego widok się ucieszył. Jeśli jest to możliwe oczywiście w wieku tak małego
dziecka.
-Co się stało? – zapytał Marcin.
-Andrzej powiedział tej Swojej przy
mnie. Powinien to załatwiać sam, a nie prawie że wysługiwać się mną. –
mruknęłam zła. – Poza tym ta dziewczyna jest okropna. Nazwała mnie wywłoką, a
Wrona nie zareagował, to Kłos jej kazał uważać na słowa. Później było coś
jeszcze o tym, że mam się trzymać od Andrzeja z daleka, bo jestem brzydulą i
nie dorastam jej do pięt, czy coś takiego. Karol mnie tu przywiózł. Rzeczy mam
w sekretariacie… I błagam, nie mów, że wiedziałeś, że tak to będzie wyglądało.
-Choć tu. – odparł wyciągając do mnie
jedną rękę. W drugiej trzymał przecież
Julka. Wtuliłam się w ramie Walińskiego. Nie zastanawiałam się wtedy nad tym,
ilu fotografów zrobi nam zdjęcie, ile osób uzna, że mój Julek jest synem Kipka,
a mnie uznają za Jego dziewczynę. – Nie powinienem Ci pozwolić tam jechać,
wiedziałem, że to się tak skończy.
-Marcin..
-Będę musiał osobiście się wybrać do
Andrzeja, albo poczekam, aż przyjedzie do Bydgoszczy, wtedy wygarnę mu to, co
myślę o Nim od kwietnia. – szepnął. – Chodź, poczekasz na mnie pod szatnią,
szybko się ogarnę, porozmawiam z trenerem i odbierzemy Wasze rzeczy.
-… dziękuje, że jesteś. – dokończyłam
to, co chciałam powiedzieć wcześniej.
Uśmiechnął się oddając mi synka, po
czym pociągnął za rękę w stronę wcześniej wspomnianego miejsca. Jakaś
dziennikarka wyraźnie chciała z Marcinem przeprowadzić wywiad, jednak ten
pokręcił głową.
Opierając się o ścianę zdałam sobie sprawę, że z dzisiejszym dniem
naprawdę kończę rozdział z Andrzejem Wroną w roli głównej. Przez chwilę,
tydzień temu miałam ochotę to ratować. Ale tylko przez chwilę. Teraz wiem, że
dwa lata, które z Nim spędziłam trzeba zakopać. Dla mojego dobra. Nawet jeśli
do końca życia mam być samotna. Wokół przecież jest tylu mężczyzn, z którymi
mogłabym spędzić kolejne lata, a ja mam ciągle pamiętać o Wronie?
Niedoczekanie! Grubą kreską przekreślam nazwisko WRONA w moim życiu. To KONIEC, taki definitywny. Nie zabronię
mu spotkać z Julkiem, ale w Moim sercu nie ma już miejsca dla takiego faceta,
jak On.
~~~~
-Kipek, wiesz, że masz żonę i
dziecko? – zapytał Janek Nowakowski. Od paru minut środkowy siedział wpatrzony
w Swój telefon. – Jakaś dziewczyna, na
swoim profilu opatrzonym dopiskiem ‘photography’ dodała Twoje, Julka i Lilki
zdjęcie, a jakaś dziewczyna napisała, że to Twoja żona i dziecko. O i teraz jej
ktoś odpisał, że przecież to niemożliwe.
Uśmiechnęłam się, ponieważ Marcin nie
słyszał tego, co powiedział Janek. Spał oparty o moje ramie trzymając Julka.
Siatkarze byli tak mili, że miejsca na tyle zajęliśmy w trójkę, a przed nami
siedział właśnie Nowakowski.
-Marcin śpi. – szepnęłam do Janka i
wyciągnęłam Swój telefon. – Co to za profil? Chętnie skomentuje.
Janek podał mi imię i nazwisko
dziewczyny, a ja po znalezieniu profilu otworzyłam zdjęcie, które pokazał mi
Jan. Wystukałam w klawiaturę
Nie wiedziałam, że wzięłam już ślub. Pozdrawiam serdecznie, (nie)żona.
Janek polubił za to zdjęcie, jak mi i
mój komentarz. Nie minęły dwie minuty, a dostałam wiadomość od fotografującej
dziewczyny z zapytaniem, czy może zostawić zdjęcie na profilu i że dopisze w
opisie, że przyjacielskie spotkanie w Warszawie. Zaczęliśmy się z Jankiem
śmiać, co obudziło Marcina. Wytłumaczyliśmy mu, co się dzieje, pokazaliśmy
zdjęcie i zapytałam, co mam odpisać niejakiej Magdzie. Marcin machnął ręką
mówiąc, że może zostać, jeśli faktycznie napisze o spotkaniu przyjacielskim.
Odpisałam tak, jak mówił i wtuliłam się w Jego ramię. Zapomniałam w tamtej
chwili o tym, że Marcin ma Olgę. Że miałam porozmawiać z dziewczyną o tym, że
Waliński jest tylko moim przyjacielem i że nic nas nie łączy. Bo czy naprawdę
nic nas nie łączyło?
[Wronek]
Zdecydowanie postąpiłem nie tak, jak powinienem. Znaczy wiem to teraz. Wcześniej
wydawało mi się, że najlepiej będzie, jeśli powiem Majce o Julku i Lilianie w
momencie, gdy będziemy w czwórkę, albo chociażby w trójkę, bo przecież Julek
miał niewiele do powiedzenia. Znaczy nic by nie powiedział, bo przecież jest
jeszcze na to za mały. A właściwie, to dla mnie miało być tak najlepiej. Nie pomyślałem wtedy, że dla Lilki to najgorsze
z możliwych rozwiązań. To ja namieszałem, to ja ją zostawiłem. Nie powinienem
jest stawiać w takiej sytuacji, ale zrozumiałem to dopiero w momencie, gdy Maja
nazwała ją wywłoką, a mnie zatkało i nie umiałem zareagować.
Poza tym Maja nie miała racji,
moja Lila nie była brzydulą. Była najpiękniejszą kobietą, jaką spotkałem w
Swoim życiu. I zrozumiałem to właśnie dzisiaj. A w sumie to doszło do mnie, że
właśnie ją tracę. Nie chciałem jej tracić. Ciągle kochałem Ją najbardziej na
świecie. To nie Maja zadecyduję, czy
Liliana może być ze mną, czy nie. Tylko ode mnie zależało z kim będę.
Wyciągnąłem z szafy walizkę mojej dotychczasowej lokatorki i zacząłem pakować
jej rzeczy. Nie zwracałem uwagi na to, że nie są złożone. Nie obchodziło mnie
to, że dziewczyna będzie musiała je wyprasować. Chciałem pozbyć się Majki z
mojego życia.
Może jest jeszcze szansa, że
Liliana mi wybaczy? Może nie zepsułem tego wszystkiego? Czas wreszcie naprawdę naprawić
wszystko to, co zepsułem w kwietniu. Tylko czy jest jeszcze na to czas? Czy się
nie spóźniłem? Czy dzisiejsze wydarzenia nie zaprzepaściły wszystkiego? Czy miałem
jeszcze o co walczyć?
[Kipek]
Spacerowałem ulicami Bydgoszczy. Jakiś czas temu skończyłem spotkanie z
Olgą. Zostawiła mnie. Powiedziała, że
nie chce stać na Mojej i Liliany drodze. Widziała zdjęcie, o którym wspominał
Janek. Doszła do wniosku, że wyglądamy na Nich na naprawdę zakochanych. Mówiła,
że nie ma do mnie żalu, ponieważ wie, że nigdy jej nie zdradziłem, że
traktujemy się z Lilą jak przyjaciele, chociaż widać, że czujemy do siebie
znacznie więcej. Nie chciałem się z tym
zgodzić, ale Olga powiedziała, że będzie lepiej, jeśli nie będę z Nią.
Obiecała, że nadal będzie moją koleżanką, bo uważała za śmiesznie pytanie mnie,
czy zostaniemy teraz przyjaciółmi.
Życzyła mi szczęścia. A ja opuściłem jej mieszkanie nie wiedząc, co mam
robić.
Czy mogłem kochać Lilę? Nigdy nie myślałem o Niej w ten sposób. Była byłą dziewczyną mojego przyjaciela, która po prostu potrzebowała mojej pomocy.
Spędzałem z Nią naprawdę wiele czasu i pragnąłem jej szczęścia. Czy mogłem czuć
do Niej coś więcej? Lubiłem spędzać czas z Nią i jej synkiem. Nienawidziłem
momentów, gdy była smutna i płakała. Troszczyłem się o nią i martwiłem.
Chciałem dla Niej jak najlepiej i nie uważałem za dobre tego, że pojechała do
Wrony. Andrzej po tym, jak został w Bydgoszczy po naszym meczu działał mi na
nerwy. Nie chciałem, by skrzywdził Lilkę po raz kolejny. Kolejnych łez
spływających po jej policzkach z Jego powodu na pewno bym nie wytrzymał. Czy te
wszystkie czynniki mogły się złożyć na uczucie jakim jest miłość? Wcześniej, gdy Lila czasem mówiła, że gdyby
znała mnie wcześniej, niż Andrzeja to byłaby ze mną śmialiśmy się razem. Ale
czy nie było w tym racji? Czy gdybym poznał Lilianę przed Andrzejem, to czy
dziewczyna nie była by teraz ze mną? Czy nie musiałbym się teraz zastanawiać
nad tym, czy ją kocham, bo zwyczajnie w tym momencie bym ją kochał?
___________
Chyba bliżej końca, niż początku. Zdecydowanie lepiej wychodzą mi krótsze opowiadania, a tutaj i tak jest nie tak, jak wymyśliłam wcześniej. A ten rozdział wyszedł najprawdopodobniej przełomowy. Może nie wyszedł najdłuższy, ale pisałam Go parę dni z doskoku. Przygotowania do świąt sprawiły, że gdy siadałam przed komputerem nie miałam siły wystukiwać w klawiaturę kolejnych wydarzeń z życia Lilki, Kipka, Julka i Andrzeja.
Wydaję mi się też, że to ostatni wpis w tym roku, dlatego.. wszystkiego dobrego w nadchodzącym, 2014 roku!