Mimo, że Marcin był moim chłopakiem i traktował Julka jak swojego syna
nie mogłam zabronić Andrzejowi kontaktów z Małym. Wrona pisał prawie codziennie pytając co u
Juliusza, jak się ma. Odpisywałam krótkie zdania, raz, czy dwa dołączyłam mu
zdjęcie w wiadomości. Gdy dzwonił nie odbierałam. Nie miałam ochoty słyszeć Jego głosu.
Obawiałam się też spotkania z Nim. Nie wiedział, że Waliński został moim
chłopakiem. Nie powinno mnie obchodzić Jego zdanie, jednak był ważną osobą w
Moim życiu, przynajmniej jakiś czas temu. Teraz Andrzej powinien być kimś
ważnym jedynie w życiu Julka. Ale chyba nawet to Go ominie. Co może zrobić na
odległość? Nie było Wrony w najważniejszych chwilach dotychczasowego życia
Julka i nie będzie Go. Będzie tatusiem
na weekendy. Na szczęście Julek ma dopiero ponad trzy miesiące i nie muszę mu
tłumaczyć, dlaczego tak jest. Bo kiedyś będzie mnie to czekało. Wybiegam daleko
w przyszłość, ale czasami zastanawiam się, co by było, gdyby Andrzej mnie nie
zostawił. Ale wtedy śmieje się do siebie zdając sobie sprawę, że nie
zobaczyłabym, jaki cudowny jest Marcin i nie zwróciłabym na Niego uwagi. A
dzięki temu, że Wrona zmienił klub, to Marcin najpierw stał się moim
przyjacielem, a teraz już nazywam Go moim chłopakiem. I właśnie ten mój chłopak
opuszcza Łuczniczkę. Ze względu na ładną pogodę wybrałam się po Niego z Julkiem
na trening. Dodatkowo też Waliński zabrał mój telefon z domu śpiesząc się. Mamy
podobne modele, dlatego ja byłam w posiadaniu telefonu Marcina.
-Andrzej dzwonił. – powiedział
całując mnie na powitanie w policzek. – Odebrałem, a on zaczął od tego, że
wreszcie odbierasz Lila. Był zdziwiony, że to ja się odezwałem. Powiedział, że
przyjedzie w pierwszy dzień po świętach i żebym Ci to przekazał.
-W takim razie pierwszy dzień po
świętach spędzasz u mnie. – uśmiechnęłam się.
-Jeśli będziesz się czuła
bezpieczniej przy mnie, nie ma sprawy. – odparł odbierając ode mnie wózek.
-O Kipek dorabia jako niańka. –
roześmiał się Jurkiewicz, który właśnie opuścił halę. – Cześć Lila.
-Pełnoetatowa niania. – roześmiałam
się również. – Miłego dnia!
Jurkiewicz nas zostawił, a my
ruszyliśmy w stronę mojego mieszkania. Zima nie była taka straszna, chociaż za
dwa dni święta. Waliński ostatnio więcej czasu spędzał u mnie, niż u siebie.
Czasem zdarzyło mu się zostać nawet na noc, ale teraz nie było przecież nic
dziwnego.
-Dostałaś jakąś dziwną wiadomość. –
oznajmił. – Przeczytałem ją zanim zorientowałem się, że mam Twój telefon, a to
wszystko przez to, że mamy tą samą tapetę.
-Pokaż. – poprosiłam. Oddał mi mój
telefon, a ja odczytałam smsa.
6 miesięcy, wiesz co się wtedy stanie? Czekaj na dalsze wskazówki.
Numeru nie było, także nie wiedziałam, o co tu chodzi. Wzruszyłam tylko
ramionami chowając telefon do torebki i oddając Walińskiemu Jego własność,
którą to ja miałam w posiadaniu. Objął mnie ramieniem, a drugą ręką pchał
wózek. Przechodząca obok starsza kobieta
uśmiechnęła się do Nas, mówiąc do swojego męża, że wyglądamy na tak samo
zakochanych, jak oni w naszym wieku. Miałam nadzieję, że teraz będę już tylko
szczęśliwa… Dobrze
powiedziane, miałam nadzieję.
~~~~
Święta, święta, święta. Wigilię spędziłam u rodziców, a pierwszego dnia
przyjechał po mnie Marcin i ten dzień, jak i następny spędziliśmy w Jego
rodzinnej Trzciance. Przypadkowo wygadał się, że ma dziewczynę, a Jego mama
bardzo chciała mnie poznać. Obawiałam się tego, ponieważ nie miałam pojęcia jak
zareaguje na to, że jej ukochany syn spotyka się z dziewczyną, która ma dziecko z najlepszym
przyjacielem Marcina. Julek został u Mojej mamy, która stwierdziła, że ostatnio
w ogóle nie dzwonie do Niej i nie pozwalam zajmować się wnukiem. Siedząc więc
obok Marcina na kanapie w salonie Jego rodzinnego domu słuchałam tego, jak Jego
mama zachwala mnie i ciasto, które przywiozłam. Uśmiechałam się tylko nikle
wiedząc, że jeśli się dowie, że mam syna nie będzie do mnie tak przyjaźnie
nastawiona, jak teraz. Marcin wyczuwał, że jest coś nie tak, bo ucałował mnie w
czoło, co rozczuliło Panią Walińską.
- Marcin, a jeszcze niedawno miałeś
dziewczynę, Olgę. Co się z Nią stało? – zapytała.
-Rozstaliśmy się. – odparł. –
Uznaliśmy, że będzie tak lepiej. Widziała, że między mną, a Lilianą coś.. jest.
Z resztą nie ona jedna. Usunęła się na bok, ale nadal się przyjaźnimy.
-Kipek, a Ty kiedyś opowiadałeś o
Lilianie..
Westchnęłam, a Marcin spojrzał na
mnie i zaczął opowiadać całą historię. Poczynając od tego, jak zostawił mnie
Andrzej, poprzez pomaganie mi, przez poród Julka, aż do zdania sobie sprawy z
tego, że mnie kocha. Jego mama
uśmiechała się tylko. Gdy Marcin skończył i patrzył na Nią wyczekująco
oznajmiła, że najważniejsze, żeby to on był szczęśliwy. Od razu zaznaczyła, że
jeśli przyjedziemy następnym razem to mamy zabrać ze Sobą Julka, a mi spadł
ogromny kamień z serca. Wypytywała o Marcina jak się zachowuje w tej
Bydgoszczy. Ze śmiechem opowiadałam o tym, że czuje się w moim mieszkaniu jak u
siebie. Później z kolei wypytywała jak
idzie mu zajmowanie się Julkiem, a ja opowiadałam, że naprawdę świetnie sobie
radzi i traktuje Julka jak własne dziecko. To zdanie sprawiło, że kobieta
zapowiedziała, że to jednak ona nas odwiedzi, bo musi na własne oczy zobaczyć,
jak Marcin opiekuje się Małym. Późnym popołudniem drugiego dnia świąt
opuszczałam dom państwa Walińskich w świetnym humorze. Cieszyłam się, że
zostałam zaakceptowana przez rodzinę Marcina, tak samo, jak wiadomość, że mam
syna. Bo nie chciałabym stawiać Kipka w sytuacji, w której Jego matka kazałaby
mu wybierać. Wszystko jest jednak dobrze.
-Kocham Cię. – szepnęłam Cicho, gdy
wsiedliśmy do pojazdu Marcina.
-Mówiłem, że nie będzie źle. –
roześmiał się.
~~~~
Siedziałam wtulona w Marcina, a Andrzej kołysał Julka. Wrona przyjechał
około południa i miał zostać do jutra.
Dotychczas rozmowa dotyczyła młodego, więc było w miarę normalnie. Z
Kipkiem zachowywałam się tak, jakbyśmy byli przyjaciółmi. Nie chciałam tłumaczyć
się Wronie. Gdy Julek usnął Waliński
ucałował mnie w czoło, mówiąc, że na Niego już czas. Niestety Andrzej nocował u
mnie. Początkowo Marcin chciał zostać, jednak sama chciałam się rozliczyć z
przeszłością. Raz na zawsze. List okazał się nie być najlepszym wyjściem, więc
może rozmowa z Andrzejem da zamierzony efekt?
Kiedy Marcin opuścił moje mieszkanie Andrzej usiadł obok mnie. Czułam,
że chce porozmawiać. Przy Walińskim nie było jak. Westchnęłam, gdy posadził
mnie na swoich kolanach. Objął mnie, a swoją głowę położył na moim ramieniu.
-Nie wiem, od czego zacząć. –
westchnął. – Zerwałem z Mają.
-Rychło w czas. – mruczę patrząc na
zdjęcie wiszące na ścianie. Jest tam chyba z sentymentu, bo to moje pierwsze
zdjęcie z Andrzejem. Uśmiechamy się siedząc na trybunach Łuczniczki. Początkowo
to właśnie tam się widywaliśmy, na meczu, czy treningu.
-Zrozumiałem, że to Ty zawsze byłaś
dla mnie najważniejsza Lilka. –szepnął głaszcząc mnie po policzku. – Popełniłem
tyle błędów od kwietnia. Nie powinienem być Cię zostawiać, nie powinienem Cię
krzywdzić. Nie potrafię bez Ciebie żyć. Chciałbym wszystko naprawić. Dla
Ciebie, dla Nas, dla Julka. Mamy syna, który powinien mieć pełną rodzinę.
Naprawmy to. Kocham Cię Lilka. Nie chcę by to wszystko skończyło się na dobre.
Dajmy sobie jeszcze jedną szansę, Ty daj mi tę szansę… Lilka?
-Ja też ostatnio wiele zrozumiałam
Andrzej. – mruknęłam. – Zrozumiałam tak wiele gdy wyjechałam po meczu do
Warszawy i patrzyłam na Marcina. Doszło do mnie, że wyleczyłam się z Ciebie.
Dostrzegłam, że nie będziesz ideałem Andrzej. Kochasz siatkówkę, nie byłam w
stanie tego zmienić. Zostawiłeś mnie, ale był Marcin. Zrozumiałam, że kocham
Go, chociaż przegapiłam moment, w którym to się stało. Nie da się już naprawić
tego, co łączy Ciebie i mnie. Nie dostaniesz kolejnej szansy. A Julek będzie
miał pełną rodzinę, z tym, że to nie Ty będziesz Go wychowywał. Kontaktów Wam
nie zabronię, zawsze będziesz Jego ojcem.
-Jesteś z Marcinem? – zapytał
zdziwiony. – Ale przecież przed chwilą..
-Chciałam Ci to wyjaśnić na
spokojnie. – uśmiechnęłam się zeskakując z Jego kolan. – Po prostu tak wyszło.
Gdy byłeś tu w listopadzie byłam gotowa wszystko ratować. Minął miesiąc, a ja
jestem od ponad dwóch tygodni szczęśliwa z Marcinem.
-Czyli się spóźniłem? – zapytał.
-Przykro mi. – odparłam. – Miałeś
swoją szansę, całe dwa lata, po których wybrałeś grę w lepszym klubie. Nie miej
do mnie pretensji, że zaczęłam sobie układać życie z Twoim najlepszym
przyjacielem za czasów gry w Bydgoszczy.
-Jesteś szczęśliwa?
-Teraz tak. – odparłam. – Przyniosę
Ci koc o poduszkę.
Nie dałam mu nic więcej powiedzieć,
opuściłam pokój, ale i tak wróciłam po chwili, z wcześniej wspomnianymi
rzeczami.
-Lilka…. Będziesz z nim szczęśliwa?
-Będę Andrzej. – odpowiadam widząc,
że wpatruję się w zdjęcie, które ja wcześniej oglądałam. – Czas chyba je
stamtąd ściągnąć.
-Co?
-Zdjęcie. – mruczę rzucając w Niego
kocem. Mam już zostawić Go samego, ale odwracam się.
-Andrzej?
-Co?
-Majka nie spodziewa się Twojego
dziecka? – zapytałam. – Dostałam ostatnio dziwną wiadomość z zastrzeżonego
numeru.
-Zdradzała mnie. – mruknął.
-Przykro mi.
Mruczy coś, ale nie mam pojęcia co.
Kieruję się do swojego pokoju uprzednio zaglądając do Julka. Poprawiam
mu kołdrę. Piszę do Kipka, że wszystko jest dobrze i że Andrzej wie, że jestem
z Marcinem. Przeczucie mówi mi jednak, że nie będzie spokojnie. Coś się jeszcze
zepsuje. Pytanie: co?
~~~~
Julek budzi mnie w nocy dwa razy, więc wstaję niewyspana i idę do
kuchni, gdzie siedzi Andrzej. Uśmiecham
się do Niego, kiedy wstaje z krzesła i podchodzi do Mnie.
-Przemyślałem wszystko. – wyszeptał
do Mojego ucha. – Nie poddam się tak łatwo. Lilka, ja naprawdę Cię kocham.
-Andrzej, nie utrudniaj. – mruczę
odwracając głowę, gdy chce mnie pocałować. – Wydaje mi się, że wczoraj
wytłumaczyłam Ci, że to koniec, naprawdę. Kocham Marcina, musisz to
zaakceptować. Wszystko zepsułeś. Musisz się poddać, odpuścić bo..
Przerywa mi odwracając moją twarz w swoim kierunku i zaczyna mnie
całować. Wyrywam się nie chcąc tego. W końcu uderzam Go w twarz, co skutkuje
tym, że odskakuje ode mnie.
-Andrzej, co Ty wyprawiasz? – krzyczę
machając rękami. – Nie będziemy razem!
Zrozum to, że wszystko zepsułeś! Kochałam Cię, byłam gotowa jechać z Tobą nawet
na koniec świata, ale Ty myślałeś inaczej! Wydawało mi się, że wczoraj
zrozumiałeś, że już Cię nie kocham i jestem szczęśliwa, ale nie, Ty musisz psuć
wszystko jeszcze bardziej! Nienawidzę Cię! Myślałeś, że jak mnie pocałujesz, to
nagle wróci wszystko? Nie, nie wróci! Zabieraj swoje rzeczy i wyjazd z mojego
mieszkania! Chciałam sprawę z Julkiem załatwić bez rozgłosu, chciałam się
normalnie dogadywać kiedy będziesz się mógł z Nim spotykać. Ale skoro Ty
komplikujesz wszystko, to jeśli teraz chcesz się z Nim zobaczyć, złóż papiery w
sądzie… Nie, zabieraj rzeczy i wyjazd z Mojego mieszkania!
Przez cały mój monolog krzyczałam machając rękami. Andrzej naprawdę
wyprowadził mnie z równowagi. Wczoraj był spokojny i byłam pewna, że wszystko
rozumie i da spokój. Że będę szczęśliwa z Marcinem, ale nie, bo Wrona
stwierdził jednak, że on jednak będzie walczył. Widzę, że chce się odezwać, ale
wskazuje na drzwi. Zabiera Swoją torbę, jednak odwraca się.
-Pożegnam się z Julkiem.
Szepta coś Julkowi, po czym odwraca się i patrzy na mnie smutnym
wzrokiem. Opuścił mieszkanie, a ja czując łzy w oczach pobiegłam do własnego
pokoju, gdzie rzuciłam się na łóżko i wtuliłam w poduszkę. Czy Wrona zawsze
musi zmieniać zdanie? Czy nie mógł zostać przy tym, że wszystko rozumie? Tylko
musiał po niespełna dwunastu godzinach stwierdzić, że On jednak będzie o mnie
walczył? Leżąco na łóżku znalazł mnie Marcin, który obiecał, że wpadnie rano.
Przytulił mnie, otarł łzy i cicho wyszeptał pytanie, co się stało. Objęłam
mocniej Jego szyję mówiąc o kłótni z Andrzejem, o ile można to tak nazwać.
Tulił mnie mówiąc, że nie pozwoli by Wrona znów mnie skrzywdził, a ja powoli
się uspokajałam. Dopiero Julek sprawił,
że jedno z Nas musiało przerwać tę miłą chwilę. Marcin po Niego poszedł, a ja
uśmiechnęłam się lekko. Co ja bym teraz zrobiła bez Walińskiego?
_____________
Cześć,
Rozdział powstał w wielkich męczarniach, pisany małymi częściami, więc wcale nie oczekuje komentarzy chwalących to powyżej. Tym razem już jestem niemalże pewna, że jesteśmy przy końcu opowiadania.
Pozdrawiam, Irmina
Serdecznie zapraszam na 45 rozdział na blogu http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńoraz na rozdział 6 na blogu http://rozegraj-na-krotka.blogspot.com/
Życzę miłej lektury ;)
jezu, jaki palant. palant do kwadratu. w sumie to nie, do sześcianu! dobrze, że Lilka ma Marcina. i niech się go trzyma, niech się nie waży wybaczać Andrzejowi, czy coś. on już od początku był przegrany, zwłaszcza u mnie, dobrze to wiesz :) jestem też niezmiernie ciekawa, co wymyśliłaś dalej, jakie przeszkody i kto to pisze te dziwne sms-y. czekam więc na nowość, mam nadzieję, ze pojawi sie szybciej. pozdrowionka! :3
OdpowiedzUsuńJakoś nie chce mi się wierzyć, że w dwa tygodnie stwierdziła, że jednak nie kocha Andrzeja, a wcześniej nie mogła zapomnieć o nim tyle czasu. Martwi mnie ten anonimowy sms z pogróżką. To może być Majka, ale też Olga.
OdpowiedzUsuńWreszcie się tu doczołgałam! Wybacz, że tak późno.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam kilka dni temu, teraz znowu... i stwierdzam, że Andrzej to jednak dziwny jest. W sumie od początku coś mi nie pasowało, ale teraz to już w ogóle.
Trochę szkoda, że już niedługo koniec opowiadania. :(
Jak chcesz to kończyć?! Że co?! Dotarłam tu dopiero dzisiaj :( no ale wszystko przeczytane.... Mogłabyś mnie informować o nowościach na gg? 47122153
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam na epilog na http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńoraz na rozdział dwunasty na http://rozegraj-na-krotka.blogspot.com/
Życzę miłej lektury ;)
Przypominam, że od następnego tygodnia o nowościach na ROZEGRAJ NA KRÓTKĄ informuje tylko tych co są wpisani do zakładki INFORMOWANI więc proszę tych co się jeszcze nie wpisali o uczynienie tego ponieważ robię porządek na gg i numery, maile czy blogi które nie informuje zostaną przeze mnie usunięte z powiadamiania.