piątek, 13 grudnia 2013

Rozdział piąty.



     Odwlekłam rozmowę z Olgą, przyznam się szczerzę. Bałam się rozmowy z Nią. Z jednej strony nie chciałam, by ona i Marcin byli skłóceni, a z drugiej strony bałam się, że i my się pokłócimy, a dziewczyna Kipka naprawdę zabroni nam się spotykać. Z resztą miałam na głowie ten weekend w Bełchatowie, którego nie byłam już wcale tak przekonana, że dobrze postąpiłam, jednak nie miałam odwrotu.


    Andrzej przyjechał do Bydgoszczy po dwudziestej drugiej w czwartek. Wiedziałam, że z samego rana znów będzie prowadził, dlatego pościeliłam mu w salonie i nakazałam  zjeść kanapki, które stały na stole w kuchni i położyć się spać. Protestował, koniecznie chciał porozmawiać, jednak nie pozwoliłam mu na to. Nie byłam gotowa na rozmowę, ponieważ spodziewałam się tego, że może się skończyć tak, jak w sobotę. W nocy obudziłam się dwa razy do Julka, a już o siódmej robiłam śniadanie w kuchni. Wrona póki co spał, a ja mogłam przygotować się psychicznie na spędzenie paru godzin z nim w jednym samochodzie. Robiłam to przez poprzednie dni, jednak chyba nie na tyle skutecznie, by dziś się nie bać. Czułam, że coś pójdzie nie tak, że znów będę płakać. Bardzo chciałam się mylić…



~~~



     Przemierzaliśmy kolejne kilometry Andrzejowym samochodem. Julek spał, choć z początku było ciężko. Dotychczas jeśli podróżował samochodem, to był Kipek, który wystarczyło, że zaczął nucić jakąś melodię, a mój synek zasypiał. Teraz tego brakowało, więc to ja musiałam nucić samej mi nie znane melodie, próbując naśladować Walińskiego.  Ciszę, która właśnie trwała przerwał dźwięk telefonu Wrony. Zjechał na pobocze, jednak uprzednio rozłączył połączenie.
 -To Karol. – powiedział cicho. – Wysiądę i oddzwonię, nie chce obudzić Małego.
Pokiwałam tylko głową zerkając na Julka. Nie rozmawiałam z Andrzejem, przynajmniej można tak powiedzieć. Były pół zdania, chociaż czułam, że on chce mi coś powiedzieć, jednak ja broniłam się przed tym. Miałam z nim spędzić czas aż do niedzieli, a jeśli to, co chciał powiedzieć miałoby sprawić, że nie wiedziałabym co robić to wolałam dowiedzieć się tego jak najpóźniej.

-Mam problem. – mruknął Andrzej wsiadając do pojazdu. – Maja dzwoniła do Karola i pytała o mnie..

-… nie powiedziałeś jej o mnie i Julku? – zapytałam cicho, ale ze złością. Julek spał i nie byłoby dobrym rozwiązaniem krzyczenie na Wronę, bo kolejne pół godziny uspokajałabym synka. – Świetnie Andrzej, świetnie..

-Miała wyjechać dziś z rana. – jęknął. – Powiedziałem, że śpię u Karola, bo oglądamy jakiś mecz piłki nożnej. Nie zna się na tym, więc tylko życzyła miłego oglądania. Myślałem, że powiemy jej razem w niedziele..

-O tym chciałeś ze mną porozmawiać? – fuknęłam. – Ja mam jej powiedzieć, że jesteś ojcem, bo się boisz? Gdyby nie to, że masz trening, to właśnie nawracałbyś i odwoził mnie do Bydgoszczy. Ale skoro jesteśmy już w tej Łodzi, to trudno, jedziemy do tego Bełchatowa, ale na pewno nie nocujemy u Ciebie, dopóki Twoja Maja nie wie, że masz syna nie będziemy rozmawiać. Zawieź mnie gdziekolwiek. Jeśli chcesz, bym nie zabraniała Ci kontaktów z Julkiem to musisz mi pokazać, że Ci na Nim zależy, bo mi po prostu daj święty spokój.

-Lila…

-Nie odzywaj się do mnie, jedźmy. – powiedziałam ostro. – Najpierw wyjaśnij sobie wszystko z Mają, powiedz jej o Julku, a później próbuj sprawić, żebym Ci zaufała na tyle, byś naprawdę mógł się zajmować Julkiem, bo nie będę przyjeżdżała do Ciebie za każdym razem, gdy zechcesz z Nim spędzić trochę czasu.

    Zapiął pasy i ruszył, a ja byłam wściekła. Chciał żebym ja mówiła Jego obecnej dziewczynie o tym, że jej chłopak jest ojcem? Chciał, żebym to ja załatwiała sprawy, które powinien wyjaśnić on.

   Gdyby nie to, że siatkówka była dla Andrzeja Wrony najważniejsza i nie chciał wybierać, to właśnie odwoziłby nas do Bydgoszczy. Wiedziałam jednak, że Jego nieobecność na treningu wszystko by mu zepsuła. A dla mnie chyba wciąż było najważniejsze to, aby był szczęśliwy…



~~~~



-Nie pozwolę Wam nocować w hotelu, czy motelu. – oznajmił Andrzej. – Gdy byliśmy na stacji paliw, a Ty nie chciałaś wyjść zadzwoniłem do Karola. Oli nie ma w tym tygodniu, więc możesz nocować u Niego z Julkiem. Oczywiście On zadzwonił do Oli i jej o wszystkim powiedział…

-… bo nie jest tak bezmyślny, jak Ty. – odparłam ostro odpinając pasy Julka. Sięgnęłam po kurteczkę i założyłam ją synkowi. – Wyciągaj moje rzeczy, idę do Karola, a ty jedź do Swojej Mai.

-Lilka, ja..

-W tej chwili naprawdę mało mnie obchodzi, co masz mi do powiedzenia Andrzej. – mruknęłam widząc, że z mieszkania wychodzi Karol. – Cześć.

-Cześć Lilka. – uśmiechnął się środkowy. – Wezmę Twoje rzeczy i…

-.. my już się pożegnaliśmy z Andrzejem, więc idę z Tobą. – uśmiechnęłam się. – Jak wszystko załatwisz… chociaż w co ja wierzę, że Ty się odważysz jej powiedzieć, skoro ja jej miałam to wyjawić. Po prostu jak już wyjawisz światu tą jakże radosną nowinę, to możesz dać znać, chętnie dowiem się kiedy mam oczekiwać w drzwiach mieszkania Karola Twojej Majki, która będzie chciała zobaczyć, jak wyglądam jeszcze żyjąc przed tym, jak zechce mnie udusić. Muszę uprzedzić Kipka, żeby zajął się Julkiem.

-Dlaczego Ty tak bardzo lubisz Kipka? – zapytał.

-Bo prostu jest wtedy, gdy Go potrzebuję. – odparłam.  – Do zobaczenia w niedzielę, chyba, że załatwię sobie inny powrót do Bydgoszczy.


   Nie czekam, aż odpowie. Odwracam się z synkiem na rękach kierując do mieszkania Kłosa. Karol robi to chwilę po mnie, jednak Andrzej też, w końcu ktoś musiał przynieść wózek. Na szczęście od razu opuścił mieszkanie Kłosa. 


    Parę minut później siedzę w salonie Kłosa, a Julek leży w wózku. Karol podaję mi herbatę, a ja cicho dziękuje. Dość dawno nie rozmawiałam z siatkarzem. Ostatni raz widzieliśmy się w poprzednim sezonie po tym, jak Skra grała w Bydgoszczy z Delectą. W sobotę przecież od razu zniknęłam z Andrzejem, więc nie mogłam porozmawiać z teraz już blondwłosym siatkarzem.

-Nie wiedziałem, że Andrzej jest ojcem. – zaczął niepewnie.  – Przed meczem w Bydgoszczy dziwnie się zachowywał, ale nie chciał nic powiedzieć. Dopiero wczoraj przed treningiem po południu powiedział mi, że jedzie po Ciebie i Waszego syna. Nic nie wiedział?

- Wysłałam mu list na adres klubu. – odparłam. – Wiedziałam, że kogoś ma. W dniu, gdy mnie zostawił mówiąc, że wyjeżdża do Bełchatowa, a nie chce, bym rzuciła całe moje życie w Bydgoszczy miałam mu powiedzieć.. Ale nie potrafiłam widząc, że jest już spakowany.

-Wiesz, on naprawdę żałował tego, że Cię zostawił. – westchnął Karol. – Pamiętam, jaki był przybity, jak bardzo chciał wrócić, przytulić i powiedzieć, że nie chcę żyć bez Ciebie. Wtedy wydawało mu się, że naprawdę robi dobrze Lila. Później zrozumiał, że źle zrobił. Nie chciał, być kazała mu wybierać, ale to siatkówka zmusiła Go do wyboru. I wybrał źle.

-Wybrał źle, ale teraz zamiast wszystko naprawić… psuje jeszcze bardziej. – roześmiałam się sztucznie. – Nie powiedział Majce, że przyjeżdżam z Julkiem, nie wie, że Andrzej ma syna. On chciał, żebyśmy jej to powiedzieli razem w niedzielę. Ale to nie ja mam jej to mówić, tylko Andrzej. Gdyby ona zobaczyła mnie z Julkiem, a Andrzej powiedział, że muszą porozmawiać to nawet nie trzeba sobie wyobrażać, co by się stało.

- Z tym się zgadzam, przesadził. – uśmiechnął się. – Maja jaka by nie była, zasługuje, by dowiedzieć się od Niego. I przyznam Ci szczerzę, ona wcale mi się nie podoba. Już samo to, że łapała stopa do Bełchatowa… I to, że miała spotkanie o pracę, ale nie miała mieszkania. Coś mi się tu nie podoba, tylko jeszcze nie wiem co.

-Nie obchodzi mnie to, jaka jest. – odparłam. – Nie chce jej odbić Andrzeja, jestem sama i jest mi z tym dobrze.

-Skoro tak twierdzisz. – westchnął. – Ola wraca w niedziele, więc mam nadzieję, że zdążycie się zobaczyć.

-Pewnie nie załatwię sobie nikogo, żeby mnie stąd zabrał, więc powinnam się z Nią zobaczyć. – odpowiadam. – Pokażesz mi łazienkę?

-Drugie drzwi na lewo na piętrze. – odparł. – Popilnuje Julka.

Nie wiem, ile czasu mnie nie było, ale gdy wróciłam Karol stał nad wózkiem robiąc dziwne miny do Julka, który się obudził. Obserwowałam ich tak długo, aż nie wybuchłam śmiechem podczas gdy Kłos prezentował jakąś minę.

-Długo tak stoisz? – zapytał.

-Wystarczająco długo, byś poprawił mi humor. – odparłam. – Dzięki, że zechciałeś nas przenocować.

-Andrzej by mi urwał głowę, jakbym się nie zgodził.  – stwierdził. – Poza tym naprawdę Cię lubię Liliana i chciałbym…

-… żebym wróciła do Andrzeja, prawda? – dokończyłam za Niego pytając, a on pokiwał głową.  – Nie jest to raczej możliwe, ale pomarzyć zawsze możesz.

-I pomarzę, może się uda? – odparł. – Odstąpię wam moją sypialnie, a ja przenocuje w pokoju gościnnym.

-Karol, ale..

-Jak nie chcesz wylądować pod mostem w śniegu, to nie marudź. – roześmiał się, a ja tylko uśmiechnęłam.

      Chwilę później Karol zbierał się na trening. Naprawdę żałowałam, że tu jestem. Bo czułam, że wojna rozpęta się w momencie, w którym poznam andrzejową Maję. Chciałam mieć teraz przy sobie Marcina, który przytuliłby mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze, że nie pozwoli, bym znów przez kogoś płakała. W tej chwili to jednak Julek płakał domagając się jedzenia. Cieszyłam się, że mam synka. Dla Niego naprawdę chciało się żyć. Był moim promyczkiem…



~~~~



   Przed powrotem Karola z treningu zadzwoniłam do Marcina. Rozmowa z Nim niewiele pomogła, bo był wściekły na Andrzeja, że nie powiedział Majce. Chciał do Niego dzwonić, ale wolałam, by tego nie robił. Wrona był zazdrosny o Marcina, doskonale zdawałam sobie z tego sprawę, dlatego interwencja Walińskiego mogła jeszcze bardziej pokomplikować sprawy. Obiecałam Kipkowi, że będę Go informowała co się dzieje, a on postara się po mnie przyjechać w niedzielę, jednak nie był w stanie nic mi obiecać. Transfer gra dziś w Warszawie, a Skra jutro z Bielskiem u siebie. Marcin wspominał, że chce czas po powrocie spędzić z Olgą. Rozumiałam i byłam gotowa w najgorszym wypadku wracać z Andrzejem do Bydgoszczy. 


   Rozgościłam się ten w kuchni środkowego. Mimo, że Jego lodówka świeciła pustkami ostatnie produkty, jakie tam były pozwalały na sporządzenie spaghetti. Karol wrócił akurat, gdy kończyłam. Niósł reklamówki z biedronki, czyli zrobił zakupy.

-Z  tego, co miałeś zrobiłam obiad. – wyjaśniłam, gdy patrzył na mnie. – Nie powinnam Cię otruć, w tym tygodniu gotowałam spaghetti Jankowi Nowakowskiemu i Marcinowi Walińskiemu i obaj żyją, także chyba jestem niegroźna.

-Jesteś gościem, to ja powinienem gotować dla Ciebie. – odparł.

-Dodajmy do tego, że nieproszonym gościem. – westchnęłam. – Więc obowiązują mnie inne zasady.

-Nie powiedział jej jeszcze. – powiedział zdanie niezwiązane z moja poprzednia wypowiedzią.-Nawet ciężko mu zacząć temat…

-Można się tego było spodziewać. – westchnęłam. – Karol mógłbyś mnie zawieźć do Warszawy?

-Do Warszawy? – zapytał zdziwiony. – Przecież Ty nie znasz nikogo w Warszawie.

-Transfer tam dzisiaj gra o 19 z Politechniką. – wyjaśniłam.  – Zabrałabym się z Nimi do Bydgoszczy. Powinnam przed przyjazdem tutaj postawić mu sprawę jasno, że Majka ma wiedzieć. Ale chyba naprawdę myślałam, że jest na tyle mądry, by jej powiedzieć, że ma syna. No cóż, nadzieja matką głupich, Andrzej chyba naprawdę boi się decydować.

-Popełnił jeden błąd, teraz chce to naprawić…

-… tylko robi to naprawdę nieudolnie. – przerwałam.  – Karol ja wiem, że Andrzej to Twój przyjaciel i będziesz go bronił zawsze i wszędzie, ale zawieziesz mnie do tej Warszawy?

-Nigdzie nie jedziesz. – usłyszałam Andrzeja. A ten skąd tu się wziął? – Majka to Liliana. Lilka, to Maja.

-Dzień dobry. – mruknęła dziewczyna. Naprawdę wyglądała na złą. – Andrzej, chyba nie chcesz mi powiedzieć, że przyjechaliśmy nakryć Karola na zdradzie Oli? Bo ten dzieciak co jest w salonie, to Karola, prawda?

-Karol nie zdradza Oli. – wyjaśnił Andrzej. – Liliana jest moją byłą dziewczyną, zerwałem z Nią przed przeprowadzką do Bełchatowa, a ten chłopczyk, który śpi w wózku w salonie jest moim synem i ma na imię Julek. Dowiedziałem się o Nim około trzech tygodni temu z listu, który wysłała do mnie Lila, a pierwszy raz widziałem Go tydzień temu, gdy zostałem po meczu w Bydgoszczy.

-Słucham?!? – pisnęła. – Od trzech tygodni wiesz, że masz syna i nic mi nie powiedziałeś? Gdy pytałam kim jest dziewczyna ze zdjęcia, które miałeś w szafce nocnej powiedziałeś, że to nikt ważny. A to Twoja była dziewczyna… Mówiłeś, że nie miałeś nikogo w Bydgoszczy, a tu jednak okazuję się, że kłamałeś. Tydzień temu też kłamałeś, że zostajesz u Marcina?

-Byłem u Lilki, zrozum…

-… wczoraj też nie oglądałeś z Karolem meczu, tylko byłeś po tę wywłokę!

-Maja, uważaj na słowa. – fuknął Karol, bo Andrzej nie miał zamiaru się odezwać.

-Ciągle mnie okłamywałeś Andrzej. – powiedziała już spokojnie. – Spędzę czas do niedzieli u przyjaciółki, bo muszę to przemyśleć Wronek. A Ty Liliano trzymaj łapy precz od Andrzeja, póki co jest mój i to ja zadecyduję, czy możesz sobie go zabrać, czy nie.  Bo jestem lepsza od Ciebie i wcale nie dziwię się, że Wronek Cię zostawił Brzydulo.

     Odwróciła się napięcie i wyszła trzaskając drzwiami. Wiedziała, że obudzi tak Julka. Szybko poszłam do synka ze łzami w oczach. Bolały mnie jej słowa. Bolało mnie to, że Andrzej musiał mówić jej o Julki przy mnie, że musiał wysłuchiwać to Karol.

    Kołysałam synka nucąc melodię, gdy obok usiadł Wrona. Nawet nie spojrzałam na Niego.  Po chwili dołączył do nas Karol, a ja ponowiłam pytanie:

-Zawieziesz mnie do Warszawy? 
_____________
  
      Kolejny rozdział za Nami. Chyba troszkę za bardzo namieszałam, może przez to, że naprawdę miałam duży problem, by opisać ten pierwszy dzień pobytu Liliany w Bełchatowie. Poza tym chyba wreszcie podjęłam decyzję, z kim ostatecznie będzie Lilka. Ale o tym... kiedyś :)

Miłego weekendu :) 

4 komentarze:

  1. Andrzej, ty debilu! I jak ja mam go polubić, no jak? Przecież tak nie postępuje facet! Zachował się jak zwykły tchórz i Lilka powinna dać mu porządnie po mordzie, że ją w tak niezręcznej sytuacji stawia. Ciąga z dzieckiem po kraju, kiedy nic nie gotowe... Ludzie, trzymajcie mnie, bo coś mu zrobię! A ta jego nowa dziewczyna to ma chyba mentalność pięciolatki. A przynajmniej tak się zachowuje. Z Andrzeja to jest skończony idiota, że zrezygnował z takiej dziewczyny, a później związał się z... z takim kimś. Nie, obojętnie co zrobi, to on będzie już na mojej czarnej liście do końca.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrócę z komentarzem jutro a teraz serdecznie zapraszam na 36 rozdział na blogu http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
    Życzę miłej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrona oczywiście stchórzył i nie powiedział przed wyjazdem do Bydgoszczy po Lile, że ma syna. W końcu wyszło na jego, bo jakby nie patrzeć powiedzieli Majce razem o Julku.
      Dobrze, że Karol ją przyjął do siebie. Trochę z musu, bo Andrzej by mu urwał głowę, ale widać, że jako przyjaciel chce żeby ta dwójka była znowu razem.
      Majka to ma tupet. Za kogo ona się uważa, że obraża innych? Może być zła na Andrzeja, ale nie na Lilianę. Moim zdaniem dość dziwnie zareagowała na wieść o tym, że jej chłopak ma dziecko.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Serdecznie zapraszam na 37 rozdział na blogu http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
      Życzę miłej lektury ;)

      Usuń