Gdy znajduję się na Łuczniczce czuję
się jak w poprzednim sezonie, gdy byłam tu na każdym meczu. W tym jestem tutaj
pierwszy raz, ale nic dziwnego, skoro 11 września urodził się Julek. Pamiętam, że
10 września, parę minut po dwudziestej drugiej dzwoniłam do Marcina, którego
wyrwałam ze snu. To on towarzyszył mi przy porodzie, to on był pierwszą osobą,
poza mną, która zobaczyła Mojego synka. Stracił pół nocy tylko po to, bym nie
była sama w jednym z najważniejszych dni w moim życiu. Nie przeszkadzało mu to,
że 12 września ma prezentację zespołu i mecz. Czasem nawet w mojej głowie
pojawiała się myśl, że byłby idealnym kandydatem na ojca Julka, jednak
wiedziałam, że jest Moim przyjacielem, bez którego nie poradziłabym sobie z tym
wszystkim. I było coś jeszcze.. nikogo nie jestem chyba już w stanie pokochać
tak jak człowieka, który mnie zostawił.
Rozpoczyna się rozgrzewka. Wśród
zawodników przyjezdnej drużyny widzę Ciebie. Rozglądasz się uważnie, ale chyba
mnie nie widzisz, więc starasz się skupić na meczu. Kipek macha Nam, więc
odmachujemy mu z Olgą. Na szczęście tego nie widzisz. Olga przygląda mi się
chcąc dowiedzieć się, czy wszystko jest
okej. Uśmiecham się.
Mecz się rozpoczyna. Kibicuje
Transferowi za całych sił. Nie dlatego, że Ty grasz w przeciwnej drużynie. Ten
klub był w Moim życiu od zawsze. To na tej hali poznaliśmy się po jednym z
meczów w czasie pierwszego sezonu, gdy tu grałeś. W Łuczniczce przeżyłam wiele
pięknych chwil, ale były i takie, których nie chciałabym pamiętać.
Z meczu nie pamiętam zbyt wiele akcji
Twojej osoby. Nie grałeś nawet długo. A Mój Transfer, pomimo złego początku
sezonu wygrał dzisiejszy mecz.
Gdy Marcin wyciągnął za barierek
najpierw Olgę na boisko, a później uparcie prosił mnie, bym się dała zabrać
wiedziałam, że rozmowa z Tobą jest nieunikniona. Olga znów ponowiła pytanie,
czy jestem gotowa, by stanąć z Tobą Twarzą w Twarz. Wzruszyłam ramionami stojąc
obok Niej. Niczego w tej chwili nie byłam pewna…
~~~~
Janek Nowakowski był Nowym nabytkiem
Naszego zespołu. Wydawał się naprawdę przyjemnym człowiekiem, choć nie miałam
okazji, by z Nim porozmawiać. Teraz właśnie rozmawiał z Kipkiem. Olga była
wtulona w ramię Swojego chłopaka, a ja stałam obok. Twój zespół powoli zaczął
opuszczać szatnię. Już wcześniej chciałeś ze mną rozmawiać, ale ja byłam zajęta
rozmową z Marcinem, a Ty musiałeś udzielić wywiadu. Gdzieś w środku miałam
nadzieję, że nie będę musiała słuchać tego, co masz mi dziś do powiedzenia. I
Ty jednak opuszczasz szatnie podchodząc do Nas. Witasz się z Marcinem, przedstawiasz
Oldze, wymieniasz uśmiechy ze środowym i pytasz, czy możemy się przejść.
Wzruszam ramionami i chowam ręce do kieszeni spodni, jednak ruszam ku drzwiom
wyjściowym. Staje na uboczu i czekam, aż rozdasz parę autografów, po czym
niezbyt miłym tonem oznajmiasz, że naprawdę Ci się śpieszy.
Moment, w którym
byłeś okrążony przez dziewczyny był idealny, by uciec, ale to pogorszyłoby moją
sytuację. Obejmujesz mnie ramieniem jeszcze raz mówiąc kibicom, że po prostu
musisz iść, że nie mogę czekać tyle na Ciebie. Przepraszasz ich, a gdy tylko
się oddalamy odchodzę od Ciebie trzymając dystans. Pierwsze minuty idziemy w
ciszy. Ja wiem, że musimy się skierować do mieszkania, w którym kiedyś
mieszkaliśmy razem. Moja mama nie może przecież opiekować się w nieskończoność
Naszym synem.
-Możemy gdzieś usiąść? – zapytałeś.
-Moja mama jest z Julkiem. –
oznajmiłam sucho. – Obiecałam, że do dziewiętnastej wrócę.
-Czyli ma na imię Julek. –
powiedziałeś jakby do siebie. – Mamy trochę czasu, usiądźmy.
Ciągniesz mnie w stronę ławki, po
czym siadasz na Niej, a mnie usadawiasz na Swoich kolanach. Jest prawie tak,
jak dawniej, gdy przychodziliśmy do tego parku. Nawet nie wiesz, jak krzywdzisz
Mnie tym zachowaniem. Robisz wszystko tak, jakbyśmy wcale się nie rozstali. Nie
wiesz, że Moje serce wali teraz niesamowicie. Nie wiesz, że mam ochotę Cię
przytulić i nigdy więcej nie wypuścić. Przecież ja nadal się z Ciebie nie
wyleczyłam. Miałam zamknąć ten rozdział, ale Ty mi nie pozwalasz.
-Lilka ja…
-Spieprzyłeś wszystko. – warknęłam.
Nie chciałam pokazać Ci, jak działa na Mnie to, że jesteś tak blisko.
-Wiem, ja…
-.. przynajmniej nie zaprzeczasz. –
stwierdziłam. – Posłuchaj, nie chcę nic od Ciebie. Nie oczekuję niczego. Nie
musisz brać udziału w życiu Julka, nie musisz dla Niego istnieć. Ten list,
który wysłałam miał być zakończeniem wszystkiego, co nas łączyło. Nie chcę, byś
zostawił kolejną kobietę..
-Lilka, wysłuchaj mnie. – poprosiłeś.
– Naprawdę myślałem, że tak będzie lepiej. Gdybyś powiedziała mi, że jesteś w
ciąży, gdybym wiedział..
-… mówiłeś, że chcesz, bym została
Twoją żoną. – przerwałam Ci po raz kolejny. – Mówiłeś, że to ja mam być matką
Twoich dzieci. Te wszystkie słowa były kłamstwami.
-Lilka, ja naprawdę chciałem dobrze.
– szepnąłeś nerwowo ujmując Moją twarz w Swoje dłonie i patrząc mi w oczy. – W tamtej
chwili myślałem o tym, jak bardzo kochasz Bydgoszcz, o tym, że masz tu rodzinę,
przyjaciół.. o tym, że ciężko będzie Ci to wszystko zostawić.
-Kochałam też Ciebie. – zauważyłam. –
Bydgoszcz stała się dla Mnie znienawidzonym miastem, gdy mnie zostawiłeś. Z
przyjaciół był tylko Marcin, a moja mama.. jestem już dorosła, nie mogłam do
Niej biegać dlatego, że mnie zostawiłeś. To przy Tobie wszystko było piękne.
-Przepraszam. – szepnął głaszcząc
Mnie kciukiem po policzku. – Wiem, że teraz nic nie zmienię. Przepraszam, że
myślałem zawsze o Tobie. Że nie widziałem, jak bardzo Ci źle. Że zostawiłem Cię
w momencie, gdy tak bardzo mnie potrzebowałaś. Przepraszam, że nie było mnie
obok. Lilka, wiem, że nie jestem w stanie tego naprawić. Ale nie zapomniałem o
Tobie…
-… zapomniałeś, masz kogoś. –
uśmiechnęłam się nikle. Jego twarz znalazła się nagle blisko mojej. - Musimy
iść.
Nie czekając aż coś odpowie
zeskoczyłam z Jego kolan i skierowałam się w stronę mieszkania. Nieuniknione
było, że się spóźnimy. Po chwili obok znalazłeś się Ty i w ciszy szliśmy do
domu. Kiedyś to był Nasz dom..
~~~~
Otwieram drzwi mieszkania moja mama
czeka już ubrana gotowa, by opuścić mieszkanie. Po chwili zdała sobie sprawę,
że nie jestem Sama i nie jest z tego powodu zadowolona. Biorę głęboki oddech
obawiając się tego, że wygarnie Ci wszystko, co o Tobie mówiła.
-Gdybym miała czas, to powiedziałabym
Ci, jak bardzo uważam Cię za podłego dupka, który skrzywdził moją córkę. –
powiedziała w Jego stronę. – Nie wiem co tu robisz Andrzej, ale dobrze Ci
radzę. Nie psuj na nowo świata mojej córki. Dopiero co pozbierała się po Twojej
stracie.
Wychodzi zamykając drzwi, a ja
ściągam z siebie kurtkę. Robisz to samo, po czym siadamy naprzeciw siebie w
salonie. Znów jest jak kiedyś..
Nazywasz się Andrzej Wrona. Przez
ponad dwa lata byliśmy razem, jednak mnie zostawiłeś mnie. Wybrałeś grę w Skrze
Bełchatów. A to Twój dawny klub okazał się dziś lepszy.
Jesteś Andrzej - w kwietniu złamałeś mi serce. Chcesz to
naprawić? Myślisz, że Ci się uda? Naprawdę myślisz, że będę gotowa Ci wybaczyć?
______
Cześć,
Tym razem o was nie zapominam! Obiecany główny bohater już jest. Podejrzewałam, że uda mi się to zrobić tak, by ciężko było odgadnąć kto Nim jest. Malowana odrzuciła Andrzeja, a to On! Nie wiem jakie typy miała Szanowna_L ale jestem strasznie ciekawa, czy pomyślała o Wronce!
Kolejny rozdział w kolejny weekend, bo trójkę mam już Gotową, tylko czwórka dopiero się piszę.
Pozdrawiam, Irmina
______
Cześć,
Tym razem o was nie zapominam! Obiecany główny bohater już jest. Podejrzewałam, że uda mi się to zrobić tak, by ciężko było odgadnąć kto Nim jest. Malowana odrzuciła Andrzeja, a to On! Nie wiem jakie typy miała Szanowna_L ale jestem strasznie ciekawa, czy pomyślała o Wronce!
Kolejny rozdział w kolejny weekend, bo trójkę mam już Gotową, tylko czwórka dopiero się piszę.
Pozdrawiam, Irmina
stawiałam na Konarskiego lub Wronę właśnie, także juhu, trafiłam! :D
OdpowiedzUsuńgdy przeczytałam nazwisko Janka, to mi było się trudno skupić na dalszej treści. seriously. i chyba wiem nawet, jakim by u mnie był Janek bohaterem, ale kurczę, nie mam do niego żadnego pomysłu. mniejsza, rozwodzę się znowu nie na te tematy, na które powinnam.
tak jak Lilka uważam, że Kipek byłby idealnym ojcem dla Julka, ale przecież ma Olgę. a ona mimo wszystko wciąż kocha Andrzeja. jakie to skomplikowane. nie dziwię się, że Lilka pozwoliła Andrzejowi zobaczyć małego, w końcu - chcąc nie chcąc - to jego syn. a jej mama bombowo mu dogadała!
poza tym imię głównej bohaterki - I like it! :)
Wiedziałam, że pierwsza myśl najlepsza! Tak coś czułam.
OdpowiedzUsuńCoraz ciekawiej się zapowiada! Mogę Ci powiedzieć, że z miejsca uwielbiam Twoje opowiadanie, bo Transfer! <3
I jak przeczytałam o Nowakowskim. Wnoszę o wprowadzenie mojej osoby do opowiadania! XD w sumie fajnie byłoby poczytać o sobie :) Pozdrawiam