niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział trzeci.



   Nie siedzimy długo naprzeciw Siebie, bo zajmujesz miejsce obok mnie. Wzdycham nie wiedząc, o czym mamy rozmawiać. Czuję się niezręcznie, bo w tym mieszkaniu przeżyliśmy naprawdę wiele wspaniałych chwil. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą, a ja wiem, że gdy wrócisz do Bełchatowa, do swojej obecnej dziewczyny ja będę się czułą tak, jak w kwietniu.

-Posłuchaj Lilka. – powiedział Andrzej głaszcząc mnie po policzku.- Żałuję tego, co zrobiłem. A raczej, tego, co nie zrobiłem. Powinnaś być ze mną w Bełchatowie, przepraszam.  Myślałem, że będzie Nam osobno łatwiej. Bo widziałem, jak Ci było źle, że nie miałem dla Ciebie tyle czasu.

   Nie wiem, dlaczego patrzę w Jego oczy. Wariuję, przestając racjonalnie myśleć.  Nagle zapominam o tym, jak bardzo Cię nienawidzę. Gdy patrzę w oczy ukochanego wszystko inne znika, liczy się tylko to, że mam Go obok, że jest prawie tak, jak chociażby w kwietniu.  Wrona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje i jak właśnie na Mnie działa. Nie protestowałam, gdy zaczął mnie całować. Rozum mówił, że nie mogę, że przecież Andrzej ma w Bełchatowie dziewczynę, że nie może jej skrzywdzić tak, jak mnie, chociaż zdrada byłaby jeszcze gorsza. Serce jednak mówiło, że przecież kocham Andrzeja mimo wszystko i nie mogę Go od siebie odepchnąć. On doskonale wiedział, że się poddam.  Zaczął ściągać ze mnie koszulkę, Jego już leżała na podłodze, kiedy usłyszałam płacz Julka. 

-Nie powinniśmy. – szepnęłam wbrew sobie chcąc wstać, by iść do synka. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował.

-Nadal Cię kocham Lilka. – uśmiechnął się. 

   Nie odpowiedziałam, byłam zaskoczona. Naciągnęłam szybko na siebie koszulkę i szybko poszłam do pokoju Julka. Była pora karmienia. Andrzej został w salonie.

    Usłyszałam, że ktoś wchodzi do mieszkania. Zaśmiałam się cicho karmiąc synka. To mógł być tylko Marcin, on posiadał klucze od Mojego mieszkania. Dostał je w chwili, gdy moja ciąża była zagrożona, a on obiecał, że będzie się Nami opiekował.  Nie oddawał mi ich, ciągle je miał mówiąc, że póki mieszka w Bydgoszczy będzie Moim aniołem stróżem.


   Po nakarmieniu synka poszłam do salonu, gdzie Marcin mierzył Andrzeja czujnym wzrokiem. Stanęłam obok Kipka, który widząc, że mam Jego Chrześniaka zabrał mi Juleczka z rąk. Uśmiechnęłam się na ten widok. Jednak Andrzej nie był już taki zadowolony. No tak, niedawno dowiedział się, że ma syna, a teraz, gdy widzi Go po raz pierwszy zabrał mu Julka Marcin.

-Kipek, chcesz soku? – zapytałam Walińskiego. – Andrzej dla Ciebie woda?

   Potwierdzili, więc zostawiłam ich w trójkę. Wrona wieczorem pił tylko wodę, a Marcin gdy przychodził do mnie pił zawsze sok, który kupowałam specjalnie dla Niego.  Obawiałam się trochę tego, że gdy teraz Andrzej już wie, że jest ojcem to Kipek mu dokopię za to, że mnie zostawił. Postawiłam szklanki z napojami na stoliku i usiadłam obok Marcina. Andrzej trzymał Julka, który powoli zasypiał. Kipek objął mnie ramieniem, chcąc dodać mi otuchy. Cieszyłam się, że przyszedł. Mogłabym żałować tego, co zapewne wydarzyłoby się po tym, jak Julek ponownie by usnął.

-Dużo mnie ominęło, co? – zapytał Andrzej przerywając ciszę.

-Chcesz wiedzieć od początku, to słuchaj i nie przerywaj. – zaczął Marcin. – Lilka Ci nie powie, bo pewnie rozpłaczę się w połowie historii. Nie kazała Ci mówić wcześniej nic, ponieważ chciała zapomnieć. Napisała list, by zapomnieć, choć chyba sama w to nie wierzyła, że zapomni. Przeczuwała, że będziesz chciał tu przyjechać, zostać.. A zaczęło się od..



Andrzej zatrzymując się u mnie powiedział, że zerwał z Lilką. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego to zrobił. Lilka kochała Go i każdy argument, który był za tym, że lepiej, jeśli się rozstaną podważałem, jednak Wrona nie chciał ulec. Gdy już wyjechał na zgrupowanie wsiadłem w samochód i pojechałem do Lilki. Wcześniej nie mogłem tego zrobić. Ona wiedziała, że środkowy jest u mnie, a i Andrzej nie pozwoliłby mi do Niej jechać. Kiedy otworzyła mi drzwi wyglądała naprawdę źle. Zapłakane oczy, przez które na mnie patrzyła.. Była naprawdę w złym stanie. Gdy przytuliła mnie rozpłakała się ponownie. Stałem tak, póki nie poczułem, jak się kuli.

-Lilka? – zapytałem. – Dobrze się czujesz?

-Boli…

Nie myślałem wiele. Wziąłem ją na ręce i wsadziłem w samochód zapinając jej pasy. Pędziłem ulicami Bydgoszczy pytając się dziewczynę, co się dzieje. Nie mówiła. Dopiero dwie godziny później dowiedziałem się, że była odwodniona, nie jadła nic od paru dni, a jest w ciąży, która jest w tej chwili zagrożona. Miałem ochotę udusić Andrzeja. Pojechałbym do Niego wtedy, ale wiedziałem, że potrzebuję mnie Lilka. Byłem przyjacielem jej byłego faceta, jednak wtedy czułem, że nie mogę jej zostawić jak Wrona. Obiecałem, że będę obok i jej pomogę. Wtedy naprawdę zostałem jej przyjacielem.



-Gdyby nie Marcin wtedy.. – szepnęłam patrząc na Julka. – Dziś nie byłoby Cię tutaj. Żyłbyś szczęśliwy w Bełchatowie, nie pamiętając o mnie i nie wiedząc, że mogłeś zostać ojcem.

-Wiele czasu zajęło mi, by wmówić Lilce, że nie jesteś jej wart. – westchnął Marcin. – Z każdym kontaktem z Tobą miałem ochotę Ci powiedzieć, jakim jesteś idiotą, obiecałem jednak, że ode mnie nie dowiesz się, że Lilka spodziewa się dziecka.

-Ominęło cię kupowanie pierwszych ubranek, pierwsze kopnięcie Julka..

-… uwierz, świetne uczucie. – roześmiał się Marcin.

-… słyszenie bicia Jego serca w czasie badania USG. – uśmiechnęłam się. – Malowanie pokoju, skręcanie łóżeczka…

-.. co się namęczyłem, żeby się udało. – znów przerwał mi Marcin. – Ominął Cię rajd ulicami Bydgoszczy z krzyczącą Lilką. Pierwszy raz mogłem zaszaleć na ulicy i miałem ku temu ważny powód…

-…. to co, że fotoradar trzasnął mu po drodze dwa zdjęcia i mandaty były o wysokości łącznej 800 zł. – tym razem to ja dopełniłam.
-Widok synka zaraz po porodzie. – uśmiechnął się Kipek. – No i niedokrwienie ręki w chwili, gdy Lilka…

-Kipek!  - pisnęłam. – Obiecałeś!

-Pierwszy spacer Cię ominął, pierwsza kąpiel… - wyliczał dalej Marcin. – Wzrok tych wszystkich fanek, gdy widzą mnie z Lilianą też jest świetny. Mają ochotę mnie udusić za każdym razem, gdy spacerujemy po parku..

-.. chyba mnie chcą udusić. – pokręciłam głową.  – Nieprzespane noce, chrzest..

-Ładny mój chrześniak, prawda?  Będzie taki kochany, jak ja.

    Widziałam, jak różne uczucia targały Andrzejem, gdy słuchał jak świetnie dogaduje się z Marcinem, jak mówimy, ile Go ominęło. Obecność Marcina wiele dla mnie znaczyła. Miałam wrażenie, że Waliński mówił to wszystko na złość Wronie, jednak ja nie miałam mu za złe. Andrzej miał żałować.

-Przepraszam, gdybym wiedział..

-.. ale nie wiedziałeś. – odparłam. – Możesz tylko żałować bo…

-… masz czego. – dodał Marcin. – Daj, położę Go spać i się zmywam.


  Zabrał Julka i zniknął w Jego pokoju. Przez te parę minut wpatrywaliśmy się z Andrzejem w siebie, po czym przyszedł Marcin. Ucałował mnie w czoło mówiąc,  że jakby coś się jednak działo, to mam dzwonić. Skinął głową w stronę środkowego Skry i opuścił mieszkanie.

-Ty i Marcin coś… Olga to przykrywka, a wy jesteście razem?  - zapytał.

-Co? Nie! – roześmiałam się zasłaniając usta ręką, by nie obudzić Julka.  – Marcin po prostu mi pomaga, dlatego tak się zachowujemy. Teraz to i mój najlepszy przyjaciel.

-Gdybym tylko mógł cofnąć czas..

-..ale nie możesz tego zrobić Andrzej. – uśmiechnęłam się. – Nie będziesz miał tylu wspomnień, co Marcin. Nie odbierzesz mu ich. Nie oczekuję od Ciebie niczego.  Naprawdę. Nie zostawiaj jej jednak samej. Nie chcę, by cierpiała tak, jak ja. Nie zasłużyła na to, tak, jak ja nie zasłużyłam na to, by wychowywać samotnie Julka. Przynajmniej przekonałam się, że moim prawdziwym przyjacielem jest Waliński i to jest największy plus Twojego odejścia. Gdy wszyscy zapomnieli, że jestem, a On był.

-Przepraszam Lilka. – szepnął kucając przede mną. – Nie wiedziałem, że sprawię Ci tyle bólu. Sobie z resztą też. Biłem się z własnymi myślami, tęsknotą.. Chciałem to wszystko odwołać, ale się bałem, bo myślałem, że kogoś masz. Nawet nie pytałem chłopaków, bo nie chciałem się rozpłakać, wiedząc, że jednak kogoś masz. A Maja… Maja pojawiła się zupełnie przypadkiem, poznałem ją pierwszego dnia, gdy jechałem do Bełchatowa, a ona łapała przysłowiowego stopa do Bełchatowa. Jechała na rozmowę o pracę. Nie miała się gdzie zatrzymać, zaproponowałem, że mam wolny pokój i może u mnie.. I się stało. Nie czułem nic do Niej nic, jednak chciałem Swoje myśli oderwać od Ciebie. Miałem nadzieję, że coś do niej poczuję. Nie poczułem do Niej nic. Ciągle porównuję Majkę do Ciebie. Jest Twoim przeciwieństwem. Wiele mówi, stara się, bym miał dla niej najwięcej czasu. Zupełnie nie spodobało jej się to, że zostałem dziś tutaj. …

-Powiedziałeś, że będziesz u Marcina? – zapytałam przerywając mu.

-Tak. – westchnął.  – Nie powiedziałem jej o Tobie, nie wie, że byłaś. W pewien sposób nie chcę jej stracić. Ale będę musiał jej powiedzieć, że mam syna. Chciałbym, żebyście przyjechali do mnie w jakiś weekend, może być następny?

-To nie jest najlepszy pomysł. – odparłam. – Pomyśl, jak poczuję się Maja, gdy przyjadę. Nie chcę, byś ją krzywdził, nawet jeśli nic do Niej nie czujesz. Nie z powodu Julka.

-Nie będzie jej. – uśmiechnął się szatańsko. Znałam ten uśmiech. Wrona uśmiechał się tak, gdy miał jakiś plan.  – Dlatego jest zła, że wrócę do domu dopiero wieczorem. Lilka, proszę..

-Zastanowię się, nie zmieniłeś numeru? – zapytałam.

-Nie, ciągle ten sam. – roześmiał się. Znów patrzył w Moje oczy, a ja bałam się, że znów będzie mógł zrobić ze mną to, co tylko zechce. Ciągle Go kochałam, chociaż tak bardzo chciałam przestać. Nie był mnie wart, jednak ciągle to on był facetem, który zajmuję miejsce w moim sercu zarezerwowane dla kogoś, z kim chciałabym spędzić całe życie. A on wykorzystał to, że znowu byłam zahipnotyzowana Jego oczami, bo po chwili niósł mnie do sypialni, w której przeżyliśmy wiele szczęśliwych chwil. I zapewne w czasie jednej z takich chwil powstał Julek.. Powinnam teraz protestować, powinien mi wrócić zdrowy rozsądek. Jednak tak bardzo za nim tęskniłam, że oddałam się temu, co robił. A doskonale wiedziałam, że będę tego żałowała, doskonale to wiedziałam…

____________
 Cześć!

    Powitał was dziś nowy wygląd bloga, który bardzobardzobardzobardzo mi się podoba! Za nagłówek bardzobardzobardzo dziękuje Malowanej, która wymyśliła Go sama, a ja jestem pełna podziwu dla Niej, że zrobiła takie cudowne dzieło. Sama nie wymyśliłam bym czegoś, co choć w małym stopniu było podobne do tego nagłówka. 

    Z kolejnym rozdziałem postaram się wyrobić do soboty, zobaczymy, czy mi się uda.

Pozdrawiam, Irmina

4 komentarze:

  1. Bardzo dziękuje za komentarz na moim blogu i link do tego opowiadania, które mi się bardzo spodobało :)
    Nie mogę zrozumieć jak Andrzej tak po prostu mógł wyjechać, zerwać z Lilą jakiekolwiek kontakty, a później kiedy zrozumiał błąd unosić się dumą. Ominęło go tyle rzeczy z życia jego synka, których nie nadrobi już.
    Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się ta historia i bym prosiła o informacje o nowych rozdziałach na gg 1368561 lub na jednym z blogów w zakładce SPAM.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz ochotę to serdecznie zapraszam na 33 rozdział na blogu http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
      Życzę miłej lektury ;)

      Usuń
  2. nie lubię Andrzeja i już. no, nie lubię go. za to Kipek... ach, cudowny człowiek. masz rację, wprowadził w tym rozdziale trochę rozluźnienia. i na miejscu Wrony też bym pomyślała, że coś jest na rzeczy między nim a Lilką. choć może kiedyś będzie? może nie oddasz ponownie Lili w szpony Andrzeja, a Marcina w Olgi (która wydaje się całkiem sympatyczna, no, ale nie jest Lilką:)). bo wiem, że dziewczyna będzie żałować chwili słabości, która się jej przytrafiła na końcu tego rozdziału. jestem ciekawa, co zrobi teraz Andrzej i w ogóle, jak to wszystko wyprowadzisz. pozdrawiam i przepraszam za taki chaotyczny komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się ten nagłówek bardzo podoba. :D

    OdpowiedzUsuń