Nie siedzimy długo naprzeciw Siebie,
bo zajmujesz miejsce obok mnie. Wzdycham nie wiedząc, o czym mamy rozmawiać.
Czuję się niezręcznie, bo w tym mieszkaniu przeżyliśmy naprawdę wiele wspaniałych
chwil. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą, a ja wiem, że gdy wrócisz do Bełchatowa,
do swojej obecnej dziewczyny ja będę się czułą tak, jak w kwietniu.
-Posłuchaj Lilka. – powiedział
Andrzej głaszcząc mnie po policzku.- Żałuję tego, co zrobiłem. A raczej, tego,
co nie zrobiłem. Powinnaś być ze mną w Bełchatowie, przepraszam. Myślałem, że będzie Nam osobno łatwiej. Bo
widziałem, jak Ci było źle, że nie miałem dla Ciebie tyle czasu.
Nie wiem, dlaczego patrzę w Jego
oczy. Wariuję, przestając racjonalnie myśleć.
Nagle zapominam o tym, jak bardzo Cię nienawidzę. Gdy patrzę w oczy
ukochanego wszystko inne znika, liczy się tylko to, że mam Go obok, że jest
prawie tak, jak chociażby w kwietniu.
Wrona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje i jak
właśnie na Mnie działa. Nie protestowałam, gdy zaczął mnie całować. Rozum
mówił, że nie mogę, że przecież Andrzej ma w Bełchatowie dziewczynę, że nie
może jej skrzywdzić tak, jak mnie, chociaż zdrada byłaby jeszcze gorsza. Serce
jednak mówiło, że przecież kocham Andrzeja mimo wszystko i nie mogę Go od
siebie odepchnąć. On doskonale wiedział, że się poddam. Zaczął ściągać ze mnie koszulkę, Jego już
leżała na podłodze, kiedy usłyszałam płacz Julka.
-Nie powinniśmy. – szepnęłam wbrew
sobie chcąc wstać, by iść do synka. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Nadal Cię kocham Lilka. – uśmiechnął
się.
Nie odpowiedziałam, byłam zaskoczona.
Naciągnęłam szybko na siebie koszulkę i szybko poszłam do pokoju Julka. Była
pora karmienia. Andrzej został w salonie.
Usłyszałam, że ktoś wchodzi do mieszkania.
Zaśmiałam się cicho karmiąc synka. To mógł być tylko Marcin, on posiadał klucze
od Mojego mieszkania. Dostał je w chwili, gdy moja ciąża była zagrożona, a on
obiecał, że będzie się Nami opiekował.
Nie oddawał mi ich, ciągle je miał mówiąc, że póki mieszka w Bydgoszczy
będzie Moim aniołem stróżem.
Po nakarmieniu synka poszłam do
salonu, gdzie Marcin mierzył Andrzeja czujnym wzrokiem. Stanęłam obok Kipka,
który widząc, że mam Jego Chrześniaka zabrał mi Juleczka z rąk. Uśmiechnęłam
się na ten widok. Jednak Andrzej nie był już taki zadowolony. No tak, niedawno
dowiedział się, że ma syna, a teraz, gdy widzi Go po raz pierwszy zabrał mu
Julka Marcin.
-Kipek, chcesz soku? – zapytałam
Walińskiego. – Andrzej dla Ciebie woda?
Potwierdzili, więc zostawiłam ich w
trójkę. Wrona wieczorem pił tylko wodę, a Marcin gdy przychodził do mnie pił
zawsze sok, który kupowałam specjalnie dla Niego. Obawiałam się trochę tego, że gdy teraz
Andrzej już wie, że jest ojcem to Kipek mu dokopię za to, że mnie zostawił.
Postawiłam szklanki z napojami na stoliku i usiadłam obok Marcina. Andrzej
trzymał Julka, który powoli zasypiał. Kipek objął mnie ramieniem, chcąc dodać
mi otuchy. Cieszyłam się, że przyszedł. Mogłabym żałować tego, co zapewne wydarzyłoby
się po tym, jak Julek ponownie by usnął.
-Dużo mnie ominęło, co? – zapytał
Andrzej przerywając ciszę.
-Chcesz wiedzieć od początku, to
słuchaj i nie przerywaj. – zaczął Marcin. – Lilka Ci nie powie, bo pewnie
rozpłaczę się w połowie historii. Nie kazała Ci mówić wcześniej nic, ponieważ
chciała zapomnieć. Napisała list, by zapomnieć, choć chyba sama w to nie
wierzyła, że zapomni. Przeczuwała, że będziesz chciał tu przyjechać, zostać.. A
zaczęło się od..
Andrzej zatrzymując się u mnie powiedział, że zerwał z Lilką. Nie mogłem
zrozumieć, dlaczego to zrobił. Lilka kochała Go i każdy argument, który był za
tym, że lepiej, jeśli się rozstaną podważałem, jednak Wrona nie chciał ulec.
Gdy już wyjechał na zgrupowanie wsiadłem w samochód i pojechałem do Lilki.
Wcześniej nie mogłem tego zrobić. Ona wiedziała, że środkowy jest u mnie, a i
Andrzej nie pozwoliłby mi do Niej jechać. Kiedy otworzyła mi drzwi wyglądała
naprawdę źle. Zapłakane oczy, przez które na mnie patrzyła.. Była naprawdę w
złym stanie. Gdy przytuliła mnie rozpłakała się ponownie. Stałem tak, póki nie
poczułem, jak się kuli.
-Lilka? – zapytałem. – Dobrze się czujesz?
-Boli…
Nie myślałem wiele. Wziąłem ją na ręce i wsadziłem w samochód zapinając
jej pasy. Pędziłem ulicami Bydgoszczy pytając się dziewczynę, co się dzieje.
Nie mówiła. Dopiero dwie godziny później dowiedziałem się, że była odwodniona,
nie jadła nic od paru dni, a jest w ciąży, która jest w tej chwili zagrożona.
Miałem ochotę udusić Andrzeja. Pojechałbym do Niego wtedy, ale wiedziałem, że
potrzebuję mnie Lilka. Byłem przyjacielem jej byłego faceta, jednak wtedy
czułem, że nie mogę jej zostawić jak Wrona. Obiecałem, że będę obok i jej
pomogę. Wtedy naprawdę zostałem jej przyjacielem.
-Gdyby nie Marcin wtedy.. – szepnęłam
patrząc na Julka. – Dziś nie byłoby Cię tutaj. Żyłbyś szczęśliwy w Bełchatowie,
nie pamiętając o mnie i nie wiedząc, że mogłeś zostać ojcem.
-Wiele czasu zajęło mi, by wmówić
Lilce, że nie jesteś jej wart. – westchnął Marcin. – Z każdym kontaktem z Tobą
miałem ochotę Ci powiedzieć, jakim jesteś idiotą, obiecałem jednak, że ode mnie
nie dowiesz się, że Lilka spodziewa się dziecka.
-Ominęło cię kupowanie pierwszych
ubranek, pierwsze kopnięcie Julka..
-… uwierz, świetne uczucie. –
roześmiał się Marcin.
-… słyszenie bicia Jego serca w
czasie badania USG. – uśmiechnęłam się. – Malowanie pokoju, skręcanie łóżeczka…
-.. co się namęczyłem, żeby się
udało. – znów przerwał mi Marcin. – Ominął Cię rajd ulicami Bydgoszczy z
krzyczącą Lilką. Pierwszy raz mogłem zaszaleć na ulicy i miałem ku temu ważny
powód…
-…. to co, że fotoradar trzasnął mu
po drodze dwa zdjęcia i mandaty były o wysokości łącznej 800 zł. – tym razem to
ja dopełniłam.
-Widok synka zaraz po porodzie. – uśmiechnął się Kipek. – No i niedokrwienie ręki w chwili, gdy Lilka…
-Widok synka zaraz po porodzie. – uśmiechnął się Kipek. – No i niedokrwienie ręki w chwili, gdy Lilka…
-Kipek! - pisnęłam. – Obiecałeś!
-Pierwszy spacer Cię ominął, pierwsza
kąpiel… - wyliczał dalej Marcin. – Wzrok tych wszystkich fanek, gdy widzą mnie
z Lilianą też jest świetny. Mają ochotę mnie udusić za każdym razem, gdy
spacerujemy po parku..
-.. chyba mnie chcą udusić. –
pokręciłam głową. – Nieprzespane noce,
chrzest..
-Ładny mój chrześniak, prawda? Będzie taki kochany, jak ja.
Widziałam, jak różne uczucia targały
Andrzejem, gdy słuchał jak świetnie dogaduje się z Marcinem, jak mówimy, ile Go
ominęło. Obecność Marcina wiele dla mnie znaczyła. Miałam wrażenie, że Waliński
mówił to wszystko na złość Wronie, jednak ja nie miałam mu za złe. Andrzej miał
żałować.
-Przepraszam, gdybym wiedział..
-.. ale nie wiedziałeś. – odparłam. –
Możesz tylko żałować bo…
-… masz czego. – dodał Marcin. – Daj,
położę Go spać i się zmywam.
Zabrał Julka i zniknął w Jego pokoju.
Przez te parę minut wpatrywaliśmy się z Andrzejem w siebie, po czym przyszedł
Marcin. Ucałował mnie w czoło mówiąc, że
jakby coś się jednak działo, to mam dzwonić. Skinął głową w stronę środkowego
Skry i opuścił mieszkanie.
-Ty i Marcin coś… Olga to przykrywka,
a wy jesteście razem? - zapytał.
-Co? Nie! – roześmiałam się
zasłaniając usta ręką, by nie obudzić Julka. – Marcin po prostu mi pomaga, dlatego tak się
zachowujemy. Teraz to i mój najlepszy przyjaciel.
-Gdybym tylko mógł cofnąć czas..
-..ale nie możesz tego zrobić
Andrzej. – uśmiechnęłam się. – Nie będziesz miał tylu wspomnień, co Marcin. Nie
odbierzesz mu ich. Nie oczekuję od Ciebie niczego. Naprawdę. Nie zostawiaj jej jednak samej. Nie
chcę, by cierpiała tak, jak ja. Nie zasłużyła na to, tak, jak ja nie zasłużyłam
na to, by wychowywać samotnie Julka. Przynajmniej przekonałam się, że moim
prawdziwym przyjacielem jest Waliński i to jest największy plus Twojego
odejścia. Gdy wszyscy zapomnieli, że jestem, a On był.
-Przepraszam Lilka. – szepnął kucając
przede mną. – Nie wiedziałem, że sprawię Ci tyle bólu. Sobie z resztą też.
Biłem się z własnymi myślami, tęsknotą.. Chciałem to wszystko odwołać, ale się
bałem, bo myślałem, że kogoś masz. Nawet nie pytałem chłopaków, bo nie chciałem
się rozpłakać, wiedząc, że jednak kogoś masz. A Maja… Maja pojawiła się
zupełnie przypadkiem, poznałem ją pierwszego dnia, gdy jechałem do Bełchatowa,
a ona łapała przysłowiowego stopa do Bełchatowa. Jechała na rozmowę o pracę.
Nie miała się gdzie zatrzymać, zaproponowałem, że mam wolny pokój i może u
mnie.. I się stało. Nie czułem nic do Niej nic, jednak chciałem Swoje myśli
oderwać od Ciebie. Miałem nadzieję, że coś do niej poczuję. Nie poczułem do
Niej nic. Ciągle porównuję Majkę do Ciebie. Jest Twoim przeciwieństwem. Wiele
mówi, stara się, bym miał dla niej najwięcej czasu. Zupełnie nie spodobało jej
się to, że zostałem dziś tutaj. …
-Powiedziałeś, że będziesz u Marcina?
– zapytałam przerywając mu.
-Tak. – westchnął. – Nie powiedziałem jej o Tobie, nie wie, że
byłaś. W pewien sposób nie chcę jej stracić. Ale będę musiał jej powiedzieć, że
mam syna. Chciałbym, żebyście przyjechali do mnie w jakiś weekend, może być
następny?
-To nie jest najlepszy pomysł. –
odparłam. – Pomyśl, jak poczuję się Maja, gdy przyjadę. Nie chcę, byś ją
krzywdził, nawet jeśli nic do Niej nie czujesz. Nie z powodu Julka.
-Nie będzie jej. – uśmiechnął się szatańsko.
Znałam ten uśmiech. Wrona uśmiechał się tak, gdy miał jakiś plan. – Dlatego jest zła, że wrócę do domu dopiero
wieczorem. Lilka, proszę..
-Zastanowię się, nie zmieniłeś
numeru? – zapytałam.
-Nie, ciągle ten sam. – roześmiał
się. Znów patrzył w Moje oczy, a ja bałam się, że znów będzie mógł zrobić ze
mną to, co tylko zechce. Ciągle Go kochałam, chociaż tak bardzo chciałam
przestać. Nie był mnie wart, jednak ciągle to on był facetem, który zajmuję
miejsce w moim sercu zarezerwowane dla kogoś, z kim chciałabym spędzić całe
życie. A on wykorzystał to, że znowu byłam zahipnotyzowana Jego oczami, bo po
chwili niósł mnie do sypialni, w której przeżyliśmy wiele szczęśliwych chwil. I
zapewne w czasie jednej z takich chwil powstał Julek.. Powinnam teraz
protestować, powinien mi wrócić zdrowy rozsądek. Jednak tak bardzo za nim
tęskniłam, że oddałam się temu, co robił. A doskonale wiedziałam, że będę tego
żałowała, doskonale to wiedziałam…
____________
Cześć!
Powitał was dziś nowy wygląd bloga, który bardzobardzobardzobardzo mi się podoba! Za nagłówek bardzobardzobardzo dziękuje Malowanej, która wymyśliła Go sama, a ja jestem pełna podziwu dla Niej, że zrobiła takie cudowne dzieło. Sama nie wymyśliłam bym czegoś, co choć w małym stopniu było podobne do tego nagłówka.
Z kolejnym rozdziałem postaram się wyrobić do soboty, zobaczymy, czy mi się uda.
Pozdrawiam, Irmina
____________
Cześć!
Powitał was dziś nowy wygląd bloga, który bardzobardzobardzobardzo mi się podoba! Za nagłówek bardzobardzobardzo dziękuje Malowanej, która wymyśliła Go sama, a ja jestem pełna podziwu dla Niej, że zrobiła takie cudowne dzieło. Sama nie wymyśliłam bym czegoś, co choć w małym stopniu było podobne do tego nagłówka.
Z kolejnym rozdziałem postaram się wyrobić do soboty, zobaczymy, czy mi się uda.
Pozdrawiam, Irmina
Bardzo dziękuje za komentarz na moim blogu i link do tego opowiadania, które mi się bardzo spodobało :)
OdpowiedzUsuńNie mogę zrozumieć jak Andrzej tak po prostu mógł wyjechać, zerwać z Lilą jakiekolwiek kontakty, a później kiedy zrozumiał błąd unosić się dumą. Ominęło go tyle rzeczy z życia jego synka, których nie nadrobi już.
Jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się ta historia i bym prosiła o informacje o nowych rozdziałach na gg 1368561 lub na jednym z blogów w zakładce SPAM.
Pozdrawiam :)
Jeżeli masz ochotę to serdecznie zapraszam na 33 rozdział na blogu http://barwy-malzenstwa.blogspot.com/
UsuńŻyczę miłej lektury ;)
nie lubię Andrzeja i już. no, nie lubię go. za to Kipek... ach, cudowny człowiek. masz rację, wprowadził w tym rozdziale trochę rozluźnienia. i na miejscu Wrony też bym pomyślała, że coś jest na rzeczy między nim a Lilką. choć może kiedyś będzie? może nie oddasz ponownie Lili w szpony Andrzeja, a Marcina w Olgi (która wydaje się całkiem sympatyczna, no, ale nie jest Lilką:)). bo wiem, że dziewczyna będzie żałować chwili słabości, która się jej przytrafiła na końcu tego rozdziału. jestem ciekawa, co zrobi teraz Andrzej i w ogóle, jak to wszystko wyprowadzisz. pozdrawiam i przepraszam za taki chaotyczny komentarz.
OdpowiedzUsuńMi też się ten nagłówek bardzo podoba. :D
OdpowiedzUsuń