sobota, 2 listopada 2013

Prolog





Mój Drogi,



   Czy wiesz, jak ciężko było mi przeżyć Nasze rozstanie? Czy wiesz, jak bardzo tęskniłam? Chociaż czego się właściwie spodziewałam? Śpiewałeś mi:




Damy radę!
Ale trzymajmy się razem!
Ale nigdy nie każ mi wybierać
Bo jeszcze wybiorę źle’


 
     Nie kazałam Ci wybierać. Rozumiałam, że siatkówka jest na pierwszym miejscu w Twoim życiu. Starałam się to rozumieć. Starałam się przeżyć samotnie każdy dzień bez Ciebie, każdy trzynasty dzień miesiąca, bo właśnie trzynastego dnia miesiąca pewnego roku się spotkaliśmy po raz pierwszy. Cierpiałam w Naszą pierwszą i drugą rocznicę poznania, gdy piłam samotnie wino patrząc w gwiazdy, jednak Nigdy nie mówiłam Ci, jak bardzo mi jest źle. Nie chciałeś, bym kazała Ci wybierać.. Więc tego nie robiłam.


   Nadszedł jednak dzień, w którym to siatkówka kazała Ci wybrać.  Mieliśmy dać radę, mieliśmy trzymać się razem. Starałam się, by siatkówka nas nie dzieliła.. Ale gdy nadszedł dzień, w którym kazała Ci wybrać nie miałam z Nią szans. Zostałam sama. Co z tego, że spodziewałam się Naszego dziecka? Siatkówka sprawiła, że spakowałeś walizki mówiąc, że nie chcesz, bym rezygnowała dla Ciebie z dotychczasowego życia, dlatego lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy. Czy naprawdę nie widziałeś, że już wcześniej z tak wielu rzeczy rezygnowałam byśmy byli razem, bo Ty nie zrezygnujesz z siatkówki? Zapłakana patrzyłam, jak opuszczasz mieszkanie. Przez ostatnie dni w Naszym mieście mieszkałeś u kolegi z byłego już zespołu. A ja nie potrafiłam iść do Ciebie. Chyba wtedy zdałam sobie sprawę, że życie z siatkarzem jest.. byłoby trudniejsze, niż mi się wydawało. 


   Teraz to już nie ma znaczenia, ale wiedz, że jeśli wtedy zapytałbyś, czy wyjadę z Tobą… Nie musiałabym się nawet zastanawiać.  Jednak nie zapytałeś.. rozstaliśmy się, bo siatkówka była dla Ciebie najważniejsza. Wiem,  że teraz żałujesz, mówiłeś o tym w ostatnim wywiadzie, jaki obejrzałam z Tobą w roli głównej.  Ten list jest po to, bym wylała wszystkie żale, jakie noszę w sercu od tamtego dnia, w którym Cię straciłam. Sam wybierałeś, to nie ja Ci kazałam.  Wiem, że masz kogoś. Twoi koledzy mi powiedzieli. Wiem też, że nigdy nie pytałeś, co u mnie.  Prosiłam ich, by nie mówili Ci, że jesteś ojcem.  Miałam i mam do Ciebie żal, że siatkówka była najważniejsza, dziś mam o to żal. Wtedy chciałam to rozumieć, chciałam to szanować.. Dziś wiem, że gdybym wtedy się postawiła, gdybym mówiła o tym, jak się czuję, jak mi źle… Postąpiłbyś inaczej. Przynajmniej widzę to po dziewczynie Twojego najlepszego przyjaciela, który nie zostawił Mnie samej. Pomagał i pomaga mi jak tylko może.  Nie chcę, byś pojawił się teraz w Moim życiu. W końcu zrozumiałam to, że nie byłeś mnie wart. A wiedz, że naprawdę ciężko było mi do tego dojść.


    Nie popełnij drugi raz tego błędu. Zmień wartości w Swoim życiu. Nie skrzywdź drugiej kobiety w Swoim życiu.  Na pewno nie zasługuje na to, byś zostawił ją tak, jak mnie... Widocznie jest lepsza, niż ja.  Tak, mam do Ciebie żal, że to nie ja będę Twoją żoną, choć mówiłeś, że tylko ja Nią mogę zostać, bo nie chcesz nikogo innego. Może nie byłam wystarczająco dobra?  Może po prostu to, co nas łączyło nie było na tyle silne, bym mogła konkurować z siatkówką? Ale Ona jest warta wszystkiego…


   Życzę Ci szczęścia. Mimo wszystko.. Nie powinnam, bo zbyt wiele przez Ciebie wycierpiałam. Bo nikt nie sprawi, że wymarzę z pamięci czasu, gdy byłam załamana po Twoim odejściu, nie wychodziłam z domu i nie jadłam nic.. Tak, chciałam wtedy umrzeć… A później spędziłam długie dwa tygodnie w szpitalu, ciąża była zagrożona.  Dziś już jest dobrze, już byłam w stanie napisać ten list i nie uronić żadnej łzy.   Chyba wiadomość o tym, że kogoś masz sprawiła, że wreszcie się z Ciebie wyleczyłam i doszłam do wniosku, że naprawdę to wszystko, co między Nami było.. już  nie wróci. I że czas zapomnieć i wyrzucić się z Mojego życia.


      Pisząc ten list udowadniam samej sobie, że kończę definitywnie rozdział zatytułowany Twoim imieniem.  Wyrzucam wszystkie Nasze zdjęcia. A Ty… żałuj, że dziś nie ma Cię w Moim życiu. Żałuj, bo masz czego.  To siatkówce powinieneś śpiewać refren tamtej piosenki.  
 To Ona kazała Ci wybierać i przez Nią wybrałeś źle.  Sobie nie mam nic do zarzucenia, wszystko było Twoją winą. Gdybyś wybrał inaczej, to ja niedługo byłabym Twoją żoną.. A może już bym nią była?


     Żegnaj Przyjacielu, chociaż na to miano nie zasługujesz. Chyba nawet nie mogłabym Cię już nazwać znajomym…




Więc napiszę inaczej:

Żegnaj Ojcu Mojego dziecka, jedynego promyczka szczęścia w Moim życiu.


___________




Witam pod prologiem czegoś nowego. Ostatnio lepiej wychodziło mi pisanie do worda, niż na bloga, ale postanowiłam ponownie spróbować pisać dla większej grupy osób. 
Na pewno miło byłoby, gdyby ktoś tu pod spodem coś napisał. Wystarczyło by jedno, krótkie słowo - przeczytałam. Tak po prostu, Pomysł na opowiadanie pojawił się w mojej głowie na.. polskim. Pisaliśmy jakiś list na ocenę, ja skończyłam i nagle w głowie miałam słowa piosenki, której użyłam wyżej. Pasowała mi do tego siatkówka, a nie piłka nożna. 
Brakowało mi bohatera, którego pisząc Prolog nie miałam określonego. Imienia bohaterki też nie miałam. Teraz już jest, poznacie je w pierwszym rozdziale. Co do Pana 'Siatkówka Najważniejsza'. Pewnie pomęczę Was dłużej, ale chętnie poznam Wasza typy kim On może być. Może ktoś trafi? :)


Pozdrawiam, Irmina  

2 komentarze:

  1. nie mam bladego pojęcia, kim może być główny bohater, który był na tyle głupi, żeby decydować za osobę, którą podobno kochał. jak mógł jej nie zapytać, czy z nim wyjedzie? nie mogę tego zrozumieć. chciał być wspaniałym altruistą? sądził, że ona nie kocha go na tyle, aby z nim wyjechać? bał się rozczarowania, gdy mu odmówi? nie rozumiem, naprawdę nie rozumiem.

    cieszę się, że wróciłaś <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Nie mam pojęcia, jaki to będzie siatkarz, ale niesamowicie mnie wciągnęło. Jestem pod wrażeniem i... będę czytać. Jak zapomnę - to prześlij mi info. ;)

    OdpowiedzUsuń